Sałatka z arbuzem i fetą — moja sałatka z arbuzem na upały
Marta PotoczekGdy latem nastają upały od razu wiem, że będę ją robić. Sałatka z arbuzem i fetą. Orzeźwiająca, świeża, słodko-słona. Robię ją co lato od kilkunastu lat i za każdym razem znika z miski szybciej, niż zdążę powiedzieć "ale upał" ;)
Pierwszy raz zrobiłam ją dawno temu, pod wpływem jednej z książek Nigelli z letnimi przepisami. Została ze mną na dobre. W upały nie mam ochoty stać przy garnkach, a ta sałatka z arbuza jest gotowa w kwadrans, idealnie chłodzi i wygląda tak ładnie, że od razu chce się ją zjeść.
Poniżej znajdziesz mój przepis, ale też wszystko, co przez lata sprawdziłam: jak wybrać dobrego arbuza, jak oswoić surową cebulę, żeby była lżejsza, i jakie zioła oraz vinegrety pasują tu najlepiej.

Dlaczego arbuz i feta tak dobrze się łączą
Sekret tej sałatki to kontrast smaków. Arbuz jest słodki i pełen wody. Feta — słona i tłusta. Cebula dokłada nutę kwaśno-ostrą, oliwki drugą warstwę słoności, a sok z limonki i zioła spinają całość świeżością. Cztery smaki w jednym kęsie: słodki, słony, kwaśny i ziołowy.
Do tego temperatura. Arbuz w 90% składa się z wody i po schłodzeniu w lodówce obniża odczucie gorąca. Dlatego sałatka arbuzowa wraca u mnie na stół za każdym razem, gdy termometr pokazuje trzydzieści stopni.

Składniki — sałatka z arbuzem, fetą i czerwoną cebulą
Podaję proporcje na moją ulubioną wersję.
- 1 mały arbuz bezpestkowy
- 100 g dobrej fety
- 1 mała czerwona cebula
- mały słoiczek wydrylowanych czarnych oliwek
- pęczek mięty
- pęczek kolendry
- 1/3 szklanki gęstego octu śliwkowego (możesz zastąpić 1/3 szklanki octu jabłkowego z 1 łyżką miodu)
- 3 łyżki oliwy
- sok z 1 limonki
- do macerowania cebuli: sok z 1 cytryny
Feta ma tu znaczenie. Wybieraj tę z napisem „feta", a nie „ser typu feta" — prawdziwej greckiej fety z mleka owczego i koziego nikt inny nazwać tak nie może. Różnicę czuć w smaku i w tym, jak ładnie się kruszy.
w poniższym wideo Marta pokazuje krok po kroku jak wykonać sałatkę
Jak wybrać dojrzałego arbuza
Dobry arbuz to połowa sukcesu. Kilka rzeczy, na które patrzę przy zakupie:
- Dźwięk. Zapukaj w arbuza. Głuchy, niski odgłos oznacza dojrzały, soczysty owoc. Wysoki i „pusty" — jeszcze niedojrzały.
- Plama po leżakowaniu. Żółtawa plama na skórce to miejsce, na którym arbuz dojrzewał na słońcu. Im bardziej kremowo-żółta, tym lepiej. Biała albo zielonkawa oznacza, że zerwano go za wcześnie.
- Waga. Dobry arbuz jest ciężki jak na swój rozmiar — to znak, że jest pełen wody.
Jeśli masz wybór, sięgnij po arbuza bezpestkowego. Przygotowanie skraca się wtedy o połowę — nie musisz wydłubywać pestek, tylko kroisz miąższ w kostkę. Przy tej sałatce robi to dużą różnicę, zwłaszcza w upał, kiedy szkoda sił na drylowanie.

Macerowana cebula — mój patent na lekkostrawność
Uwielbiam smak czerwonej cebuli, ale surowej nie trawię dobrze. Znam wielu ludzi, którzy mają ten sam problem: cebula smakuje świetnie, a potem daje się we znaki.
Parę lat temu odkryłam prosty patent. Zamiast dodawać cebulę na surowo, maceruję ją. Kroję ją cieniutko w półtalarki (najłatwiej mandoliną) i zalewam sokiem z cytryny lub limonki na 15–20 minut. Cebula traci ostrość, lekko mięknie i staje się dużo lżejsza dla żołądka. A sok, w którym się moczyła, wykorzystuję potem jako część vinegretu — nic się nie marnuje.
Jak zrobić sałatkę z arbuzem i fetą krok po kroku
- Cebula. Pokrój czerwoną cebulę cieniutko w półtalarki i zalej sokiem z 1 cytryny. Odstaw na 15–20 minut.
- Arbuz. Obierz arbuza ze skóry — najpierw odetnij górę i dół, postaw go na desce i zjeżdżaj nożem wzdłuż, ścinając białą skórkę. Miąższ potnij w kostkę o boku ok. 1–1,5 cm. Zamiast kostki możesz wydrążyć kulki łyżką do melona — wygląda efektownie.
- Feta. Pokrusz fetę palcami albo potnij w drobną kostkę.
- Oliwki. Odsącz czarne oliwki z zalewy i dodaj w całości.
- Zioła. Posiekaj drobno miętę i kolendrę.
- Vinegret. Wymieszaj ocet śliwkowy z oliwą i sokiem z limonki. Dodaj sok z macerowania cebuli.
- Całość. Delikatnie połącz wszystkie składniki w dużej misce. Wstaw do lodówki na minimum 20 minut, a najlepiej na 1–2 godziny.

Warianty — zioła, vinegret i dodatki
Robiłam tę sałatkę na dziesiątki sposobów. Każda wersja smakuje trochę inaczej i namawiam Cię, żebyś spróbowała kilku.
Zioła. Klasyka to mięta. Bardzo lubię ją z kolendrą, ale próbowałam też werbeny cytrynowej, samej pietruszki i miksu mięta–kolendra. Latem zrywam zioła prosto z ogrodu — wystarczy je otrzepać, wypłukać i osuszyć. Dodaj te, które lubisz.
Vinegret. Mój ulubiony to mieszanka soku z limonki i gęstego octu śliwkowego. Sprawdza się też balsamico albo zwykły sok z limonki z oliwą. Zamiast octu śliwkowego możesz dać ocet jabłkowy z łyżką miodu albo odrobinę soku ze śliwek czy malin — vinegret zrobi się wtedy nieco słodszy.
Oliwa. Używam delikatnej oliwy z oliwek albo oleju słonecznikowego z pierwszego tłoczenia. Ostra oliwa potrafi tu zdominować arbuza.
Dodatki. Jeśli chcesz sałatkę bardziej sytą, dorzuć garść rukoli — sałatka z arbuzem, fetą i rukolą to jedna z popularniejszych wersji. Pasuje też ogórek pokrojony w kostkę (dokłada chrupkości) albo posypka z posiekanych pistacji na wierzchu.
Najczęstsze pytania
Czy do sałatki z arbuzem musi być feta? Nie musi, ale to feta daje słony kontrast, który równoważy słodycz arbuza. Bez niej sałatka jest bardziej owocowa. Jeśli nie jesz fety, spróbuj z dobrą oliwą, sokiem z limonki i miętą — to minimalna wersja, którą też lubię.
Jaki arbuz najlepszy do sałatki? Bezpestkowy i dojrzały — oszczędza pracy i jest słodszy. Rozpoznasz go po głuchym dźwięku przy zapukaniu i kremowo-żółtej plamie na skórce.
Jak sprawić, żeby cebula nie była ostra? Zamocz pokrojoną cebulę w soku z cytryny lub limonki na 15–20 minut. Straci ostrość i będzie lżejsza do strawienia.
Czy sałatkę z arbuzem można zrobić wcześniej? Tak, możesz przygotować ją rano i podać wieczorem. Vinegret najlepiej dodać na 1–2 godziny przed podaniem, żeby arbuz nie puścił zbyt dużo soku.
Ta sałatka jest ze mną od tylu lat, że trudno mi sobie wyobrazić lato bez niej. Zrób ją raz w swojej wersji — z ziołami, które lubisz, i octem, który masz pod ręką — a potem daj znać w komentarzu, który wariant smakował Ci najbardziej. Ja wciąż wracam do mięty, kolendry i octu śliwkowego.
Smacznego.